Harbeth M40.5 XD2
Recenzje
Recenzja Harbeth M40.5 XD2 w Highfidelity.pl
Głos Sinatry słyszany przez M40.5 XD2 wciąż miał ten sam uwodzicielski charm i jedwabiste wykończenie, ale teraz wyraźniej pokazane zostało frazowanie, dokładniej akcentowane były końcówki słów, rzecz absolutnie priorytetowa dla tego artysty, dla którego dykcja była równie ważna, jak tonalność. Smyczki w You Go To My Head pokazane zostały w lepiej zdefiniowanej przestrzeni. Niby wciąż słychać je było w nieco „osobny” sposób niż sekcję dętą, ale teraz akustyka pomieszczenia, którą przecież dzielili, była bardziej jednorodna, lepiej „obejmowała” cały występ.
Generalnie – jest wyraźniej. Jak mówię, nie przez jaśniejszą część pasma odpowiedzialną za wyrazistość. Tutaj rzecz idzie o, powtórzę, wyższą rozdzielczość. Nie jest to zmiana „epokowa” i jak „dzień i noc” czy coś w tym rodzaju, byłoby to dziwne. Różnica jest jednak znacząca i zmieniająca sposób odbioru muzyki. Wydaje się bowiem, że dźwięków jest więcej, szczególnie na górze pasma.
TO PROSTE: HARBETHY M40.5 XD2 są obiektywnie najlepszymi kolumnami tej firmy w jej czterdziestokilkuletniej historii. To również jedne z najlepszych kolumn przeznaczonych do średniej wielkości pomieszczeń, jakie znam. Są przy tym wycenione bardziej niż skromnie – gdzie indziej za dźwięk tej klasy trzeba zapłacić dwa, a nawet trzy razy więcej. Ale to już rzecz typowa dla tego angielskiego producenta, coś jak „stempel”.
To pełnopasmowe kolumny o niesamowitej dynamice i wspaniałej rozdzielczości. Ich tonalność jest zadziwiająco spójna i ustawiona dość nisko. Kreują też trójwymiarowy obraz przestrzenny o dużej głębokości sceny. Różnią się od M40.1 w kilku ważnych aspektach. Są mniej wybaczające, a ich balans tonalny ustawiony jest wyżej. „Górka” na basie jest tu wyrównana, a wyższy środek pasma nie jest wycofany. To rasowe monitory studyjne, które nie mają jednak nic wspólnego z mechanicznym brzmieniem większości tego typu konstrukcji. Są pełne pasji i energii.
Odsuwając subiektywne uwarunkowania z przyjemnością mogę jednak powiedzieć, że najnowsza wersja kolumn Monitor 40 jest doskonała. Pięknie vintage’owa w wykonaniu i wyglądzie, ale zaskakująco nowoczesna w brzmieniu. A może to inne firmy zdały sobie sprawę, co jest w dźwięku najważniejsze i zaczęły nawiązywać do tego co BBC wiedziała już w latach 60.? – Może i jedno, i drugie. Dlatego od nas, z całego serca, ˻ GOLD FINGERPRINT ˺, nasze najwyższe wyróżnienie dla produktów z samego topu.
Link do recenzji: Harbeth M40.5 XD2 – Highfidelity.pl
Recenzja Harbeth M40.3 XD w Hi-Fi i Muzyka
Z przyjemnością słuchałem orkiestry Duke’a Ellingtona, który zawsze dbał, by w jego muzyce dużo siędziało. Polecam ścieżkę dźwiękową do filmu „Anatomia morderstwa” w reżyserii Otto Premingera z 1959 roku. Muzyka Ellingtona jest tak sugestywna, że buduje własną dramaturgię, nawet bez obrazu na ekranie. Słuchana w zremasterowanej wersji z plików 24/96 sprawia wrażenie, jakby została nagrana współcześnie. Każda solówka jest dokładnie zdefiniowana, a na scenie łatwo wyodrębnić sekcje instrumentów. Wydaje się, że można to zrobić z dokładnością do decymetra. Tak precyzyjnie kreślą przestrzeń brytyjskie monitory. Kiedy sięgnąłem po nagrania wokalistek, swoją rolę zaznaczyły przetworniki średniotonowe. Diana Krall z płyty „This Dream of You” śpiewała tak blisko mikrofonu, że usłyszałem, jak otwiera usta, zanim wyartykułowała pierwszą głoskę. Orkiestra wydała mi się wyraźniejsza, niż kiedy słuchałem na innych głośnikach. Ascetyczna aranżacja „Acoustic Album No. 8” Katie Meluy uwydatniła matową barwę jej głosu i umiejętność tworzenia kameralnego nastroju. Mimo skupienia uwagi na nastrojowej opowieści mogłem śledzić akompaniujące jej gitary i fortepian. Melancholijny wokal Melody Gardot z „Sunset In The Blue” ukoił mnie tak skutecznie, że gotów byłem porzucić spisywanie wrażeń i zanurzyć się w morzu dźwięków, kreowanych przez muzyków i realizatora Ala Schmitta. Duet Melody i portugalskiego wokalisty Antonio Zambujo w „C’est magnifique”, słuchany cicho nocną porą, przyniósł w tle wiele orkiestrowych szczegółów, miłą dla ucha gitarę akustyczną i niemal wyszeptane romantyczne zwierzenia. Ciekawostką był dla mnie nowy album grupy Korn – „Requiem”. Realizator zadbał, żeby w kaskadzie gitarowych riffów nie zaginął wokalista, a perkusja wyraźnie podkreślała rytm, co Harbethy dokładnie odmierzyły. Ściana dźwięków nie zawaliła się nawet przy dość dużej głośności. Nowoczesne r’n’b w wykonaniu Mary J. Blige z płyty „Good Morning Gorgeous” dało wgląd w miksturę rapowanych pokrzykiwań, generowanego elektronicznie basowo-perkusyjnego rytmu, gramofonowego skreczowania i wieloplanowych partii wokalistki-raperki. Ciekawe i rzadkie przeżycie. I okazuje się, że na M40.3 XD można słuchać każdej muzyki.
W otwierającym „Kind of Blue” Milesa Davisa utworze „So What” pierwsze dźwięki należą do kontrabasu i fortepianu. Wcześniej wydawało mi się, że są zbyt ciche, by usłyszeć niuanse akordów. Cykające w tle czynele również sprawiały wrażenie, jakby realizator zapomniał podciągnąć suwaki. Harbethy zrobiły z tym porządek, co pokazuje, że potrafią wyraźnie oddać nawet ciche dźwięki i nie wymagają przy tym zwiększania głośności. Chwila z elektroniką w wykonaniu duetu Yello ukazała wszechstronność zestawów głośnikowych i wyobraźnię Borisa Blanka w nakładaniu kolejnych warstw syntezatorów i elektronicznych efektów. Lepiej niż kiedykolwiek zabrzmiało basowe wypełnienie. Z takim dopaleniem muzyka z płyty „Point” zyskała moc i wigor. Pomruki Dietera Meiera, wokal czy melodeklamacje wybrzmiały nadspodziewanie soczyście. Solowy album pianisty Jana Lisieckiego „Night Music”, jak sam tytuł wskazuje, jest przeznaczony do wieczornych odsłuchów. Jest przy tym tak dobrze nagrany, że słychać oddech fortepianu i otaczającą go przestrzeń. Zachwyciła mnie również młoda kanadyjska wiolonczelistka Elinor Frey, grająca wczesne włoskie koncerty barokowe. Zależnie od kompozytora i utworu wybierała większą wiolonczelę, skonstruowaną współcześnie na wzór instrumentu Stradivariusa, albo mniejszy niemiecki instrument z epoki, grający wyżej. Przyjemnie było się wsłuchiwać, jak różnie brzmią te wiolonczele i z jakim pietyzmem Elinor gra swoje partie na tle orkiestry. To nagranie ostatecznie mnie przekonało, że Monitory 40.3 XD są uniwersalne i zyska z nimi każdy repertuar. O ile oczywiście został nagrany przynajmniej poprawnie. Bo jeśli muzycy lub inżynier dźwięku poszli na skróty, to Harbethy rzetelnie to pokażą.
Link do recenzji: Harbeth M40.3 XD – Hi-Fi i Muzyka
Harbeth M40.5 XD2
Nagrody
Harbeth M40.5 XD2 – Highfidelity.pl – Wyróżnienie GOLD Fingerprint

Link: Harbeth M40.5 XD2 – Highfidelity.pl – Wyróżnienie GOLD Fingerprint
Harbeth M40.3 XD – Hi-Fi i Muzyka – Wyróżnienie Roku 2023

Link: Harbeth M40.3 XD – Hi-Fi i Muzyka – Wyróżnienie Roku 2023
Zobacz także
Harbeth M40.5 XD2
Dane techniczne
Harbeth
Cennik
Cennik Harbeth
Link: Cennik Harbeth
Harbeth
Dealerzy
Dealerzy Harbeth
Link: Dealerzy Harbeth