Air Tight ATC-7
Recenzje
Recenzja Air Tight ATC-7 w High Fidelity
Przedwzmacniacz ATC-7 jest dokładnie takim urządzeniem, o którym mówię: lampowym, ale w sposób, który rozumiem za właściwy. W czym bardzo, ale to bardzo przypomina używany przeze mnie przedwzmacniacz Ayon Audio Spheris Evo. Nie brzmią one tak samo, nie o to chodzi. Są jednak na tyle zbliżone jeśli chodzi o pomysł na dźwięk, namysł nad tym, co w nim ważne, a co mniej, że można by je wymienić w systemie bez większej różnicy w jego balansie, szybkości czy wyrazie.
Brzmienie japońskiego urządzenia jest bowiem jednocześnie otwarte i ciemne. Jest to cecha, której szukam w każdym produkcie i w niewielu znajduję, a jeśli już, to w jakiejś zubożonej, nie do końca rozwiniętej skali. Air Tight wpasowuje się w to określenie doskonale, mości się w jego przestrzeniach i nadaje mu jeszcze większej wagi. Jakby prowadził to połączenie jeszcze o krok dalej. Dlatego też wokale będą z nimi doskonałe. Nie przez ocieplenie czy uwydatnienie, a przez pokazanie ich skali, głębi barwowej i trójwymiarowego „body”.
FRANKIE GOEST TO HOLLYWOOD Welcome To The Pleasure Dome, wydanej w 2025 roku na krążkach SHM-CD. Zabrzmiał on wybuchowo, energetycznie, transowo. Tak, jak powinien. Pierwszy plan był cofnięty za linię łączącą głośniki, a wokal Ryana Molloy’a dobiegał z głębi miksu. Czyli – tak, jak to powinno brzmieć.
Jak się przy tym okazało, ATC-7 podaje wszystko w bardziej bezpośredni sposób niż Ayon, czy – dla przykładu – Ypsilon PST 100 Mk II SE Anniversary, który testowaliśmy w grudniowym wydaniu HF. Jest w podawaniu dźwięku nieco bardziej wyrywny. Co nie bardzo pasuje do stereotypu urządzenia „lampowego”, prawda? To stereotyp wprowadzający w błąd, bo każdy, kto słyszał studyjne urządzenia z lampami, czy to vintage, czy współczesne wie, że chodzi w nich o przejrzystość i energię, jej transfer, a nie o ocieplanie.
To dlatego trójka muzyków grających wraz z ARTEM PEPPEREM na płycie Art Pepper Metts The Rhythm Section, słuchanych z testowanym przedwzmacniaczem, przycisnęła, uderzyła i stworzyła niesamowitą podstawę dla saksofonu. Nagrany w 1957 roku album ma typową dla tamtego czasu perspektywę stereo – w jednym kanale lider, w drugim pozostali muzycy. Brzmi to niesamowicie dobrze, choć nie powinno. Słychać bowiem „przesłuchy” między mikrofonami, przez co to nie jest martwe odcięcie instrumentów.
Air Tight bardzo dobrze pokazał tę cechę, ponieważ jest to bardzo rozdzielcze urządzenie. Szybkie i rozdzielcze. Ma też wypełnione barwy, ale nie dociska ich, ani też nie przybliża. Dlatego też Pepper został pokazany nieco dalej niż się do tego przyzwyczaiłem. Nie, że za daleko, to względne, ale – dalej. A jednak, jak mówię, dostałem mnóstwo mocnego dźwięku, bez jego wygaszania czy niewyraźnego ataku. Testowany przedwzmacniacz ma, tak przy okazji, tendencję do lekkiego faworyzowania części środka pasma, która odpowiada za – już przywołaną „prezencję”.
Japoński przedwzmacniacz ma też niesamowitą dynamikę, prezentowaną od samego dołu pasma, naprawdę niskiego i głębokiego, po wysoką górę. Jest przy tym miękki w podawaniu dźwięku. Nie robi tego przez zaokrąglenie ataku czy wygładzenie krawędzi, a przez lekkie cofnięcie przekazu w głąb sceny. Zachowuje przy tym doskonałą energię, ponieważ niczego nie ukrywa, ani też nie romantyzuje.
Link do recenzji: Air Tight ATC-7 – High Fidelity
Air Tight ATC-7
Nagrody
Zobacz także
Air Tight
Cennik
Cennik Air Tight
Link: Cennik Air Tight
Air Tight
Dealerzy
Dealerzy Air Tight
Link: Dealerzy Air Tight