Brinkmann Edison MK2
Recenzje
Recenzja Brinkmann Edison Mk2 w Highfidelity.pl
Akustyczny krążek Secret love Tatsuyi Takahashiego zawiera m.in. świetnie zarejestrowane popisy perkusisty. Szybkość uderzeń pałeczek, sprężystość membran, bardzo dobre różnicowanie zarówno na dole, jak i na górze pasma – wszystko to zalety, które niekoniecznie kojarzą się z mocnymi stronami urządzeń z lampami na pokładzie. Edison mk II nic sobie z takich stereotypów nie robił. Zagrał to mocno, szybko, z werwą jakiej niejedno urządzenie tranzystorowe mogłoby mu pozazdrościć. Jednocześnie pokazał saksofon w taki sposób, że aż włoski na rękach stanęły mi dęba. Jego dźwięk był delikatny i niesamowicie czysty, ale jednocześnie głęboki, nasycony, soczysty.
Podobnie odebrałem bigbandowy krążek Stanisława Soyki. Niczym na prawdziwej scenie artysta stał wyraźnie przed towarzyszącą mu orkiestrą. Czytelność wokalu była dzięki temu bardzo dobra, ale i wszystko to, co działo się za nim pokazane było w poukładany, rozdzielczy i szczegółowy sposób. Mówiąc szczerze, od czasu gdy kupiłem tę płytę słuchałem jej już na wielu systemach i na części z nich brzmiała... tak sobie. Innych natomiast, jak w tym przypadku, wydobywają z tego krążka pokłady informacji, o których istnienia trudno się nawet domyślić, dopóki się ich nie usłyszy tak, jak z Brinkmannem. Na dodatek wszystko jest dobrze poukładane, czytelne, z niezłą (choć nie doskonałą) dynamiką. Kolejny raz więc Edison, także dzięki wsparciu fantastycznej wkładki Kondo, pokazał się z rewelacyjnej strony.
Zaryzykuję stwierdzenie, że nie jest (wielką) sztuką zagrać dobrze z wypasionych audiofilskich wydań, pierwszych tłoczeń, itd. To potrafią już systemy ze średniej półki i choć te topowe pokazują je jeszcze trochę lepiej, to różnica nie jest równie spektakularna jak ta w cenie. Prawdziwą sztuką jest z tych nieco mniej doskonałych wydań stworzyć zapierający dech w piersiach spektakl muzyczny, taki w którym owe niedoskonałości techniczne nagrania/tłoczenia przestają się liczyć. I to właśnie najlepsze znane mi gramofony/ramiona/wkładki/przedwzmacniacze robią zdecydowanie lepiej niż te ze średniej półki. Edison mk II do nich należy.
Niemiecki przedwzmacniacz potrafi to robić, pomimo że jego rozdzielczość, czystość, transparentność i różnicowanie są na wybitnym poziomie. Może nie jest to ten jeden jedyny absolutnie najlepszy przedwzmacniacz gramofonowy jaki kiedykolwiek słyszałem, a te kilka nieco lepszych od niego kosztuje dobrych kilka razy więcej. Nie mam natomiast wątpliwości, że to urządzenie wybitne, jedno z tych które można kupić do swojego systemu i na zawsze zapomnieć o temacie przedwzmacniaczy. Chyba, że pan Helmut Brinkmann za jakiś czas wymyśli, jak go jeszcze ulepszyć. Plusem jest to, że jeśli tak się stanie, to zapewne będzie można dokonać apgrejdu posiadanego urządzenia, zamiast wymieniać je na nowe.
Link do recenzji: Brinkmann Edison Mk2 – Highfidelity.pl
Recenzja Brinkmann Edison w Hi-Fi i Muzyka
Odsłuch rozpocząłem od „The Silver Tree” Lisy Gerrard. To muzyka elektroniczna, majestatyczna, trochę mroczna, stanowiąca tło dla wokaliz Lisy. Edison wypełnił pokój dźwiękiem potężnym, wyłaniającym się z czarnej czeluści, malującym przyciemnione obrazy. Dźwięk okazał się bardzo plastyczny, osadzony na mocnym basie, pełnym i soczystym; gdy trzeba – warczącym, gdy trzeba – rozłożystym. Wybrzmienia perkusyjnych czyneli delikatnymi rozbłyskami rozświetlały scenę, a głos Lisy unosił się przed słuchaczem jak ciemny obłok.
Skojarzyłem ten klimat z obrazami mistrzów flamandzkich, na których gra cieni i światła oraz nasycenie barwami tworzą istotę tej sztuki. Trudno naśladować, trzeba to umieć. Dźwięk Edisona nie mieni się żywymi iskrami wysokich tonów. Ich światło raczej modeluje zdarzenia, dodając dramatyczne akcenty do wrażenia spokoju i dostojeństwa muzyki. Im dłużej obcowałem z Brinkmannem, tym bardziej doceniałem takie spojrzenie na muzykę, podkreślające przyjemność odsłuchu i skupienie, stroniące od dekoncentrowania krzykliwymi ozdobnikami.
Edison to unikat. Oryginalna koncepcja, egzotyczne lampy, rozbudowana funkcjonalność i klasa brzmienia czynią z niego nie lada kąsek dla miłośników analogu. Posłuchajcie, a będziecie wiedzieć, czy warto kupić. Z mojego punktu widzenia najbardziej pasuje do systemów wymagających okiełznania żywiołów.
Link do recenzji: Brinkmann Edison – Hi-Fi i Muzyka
Brinkmann Edison MK2
Nagrody
Zobacz także
Brinkmann
Cennik
Cennik Brinkmann Audio
Link: Cennik Brinkmann Audio
Brinkmann
Dealerzy
Dealerzy Brinkmann Audio
Link: Dealerzy Brinkmann Audio