Audionec EVO 2
Recenzje
Recenzja Audionec EVO 2 w Hi-Fi i Muzyka
W mniej złożonym materiale dźwięk przyspiesza i dodatkowo się oczyszcza. W piosenkach Dire Straits puls staje się jeszcze bardziej energetyczny, a wybrzmienia lepiej korespondują ze sprężystością. Dół wydaje się tu wręcz idealny – świetnie zestrojony, proporcjonalny, bez monumentalnego powiększenia. Powtarza się to również w innych nagraniach. Co do barwy średnicy – przed testem słyszałem opowieści o magii i lampowej cudowności. Tymczasem odbieram ją jako normalną, bez wyraźnego ocieplenia ani ochłodzenia. Instrumenty mają wymiary takie, jak trzeba. Nie zauważam kombinacji, tylko zdrowe i naturalne brzmienie; tak prawidłowe, że aż chce się słuchać. Wbrew pozorom to rzadka atrakcja, ponieważ konstruktorzy często właśnie w średnicy chcą zaprezentować osobiste spojrzenie na muzykę. Tutaj odnoszę wrażenie, że ktoś się nie wtrącał między wódkę a zakąskę i po prostu pozwolił instrumentom grać. I one robią swoje – jeden nie przeszkadza drugiemu, a zamiast tego rozmawiają. Kontrapunkty stają się jasne i logiczne, choć towarzyszy im „zaledwie” świetna przejrzystość.
Lubię taką dosłowną górę, przy której nie muszę się niczego domyślać; na wszelkie „uszlachetnienia” jestem wręcz uczulony. Audioneki rozwiewają wszelkie wątpliwości pierwszym szarpnięciem struny gitary w „Why Worry”, dlatego ta piosenka brzmi na nich jak z bajki. A wszystko płynie ze spokojem i bez napięcia, choć wystarczy muśnięcie membrany większego bębna i już pojawia się kaloryczny puls. Najbardziej spektakularna pozostaje przestrzeń, choć będzie wzbudzać kontrowersje. Jej wielkość już tak nie uderza, ale trójwymiarowość jest oszałamiająca.
Audioneki to specyficzne kolumny. Raz wzorcowo neutralne, innym razem efekciarskie. Przestrzeń kształtują jak żadne inne. Cena jest kosmiczna, ale niepowtarzalność nie daje opcji poszukiwania tańszego zamiennika. Na koniec o lampach. Wnioski w rodzaju „wystarczy 30 W, oby kaloryczne” okazują się nietrafione. Połączenie z Unisonem na EL34 okazało się katastrofą. O jakiejkolwiek kontroli basu i porządku nie było mowy, może poza płytami z kameralnym plumkaniem. Pierwsze wrażenie przy wysokiej głośności było jednoznaczne: dużo, głośno i bez sensu. W porównaniu z lampą McIntosh MA12000 ze swoimi 300 watami pokazał coś tak skrajnie innego, że szkoda strzępić język. Są wzmacniacze jeszcze mocniejsze, jeszcze bardziej precyzyjne i takie polecam. Wersja w kolorze D’Agostino nie powstała przypadkiem.
Link do recenzji: Audionec EVO 2 – Hi-Fi i Muzyka
Audionec EVO 2
Nagrody
Audionec EVO 2 AS– The Ear – 5 Star Badge

Zobacz także
Audionec
Cennik
Cennik Audionec
Link: Cennik Audionec
Audionec
Dealerzy
Dealerzy Audionec
Link: Dealerzy Audionec