Dynamics | Resolution | Control | Musicality. Tymi słowami firma Soulution reklamuje swój przedwzmacniacz.

… zadziwiająco trafnie, chociaż delikatnie zmieniłbym kolejność, i ustawił kontrolę na pierwszym miejscu. Tak czy inaczej, 325 to kolejne świetne urządzenie szwajcarskiej manufaktury. W dodatku sprawdzenie jego ceny nie przyprawia o ból głowy.

 

 

Tak o przedwzmacniaczu Soulution 325 pisał na łamach HiFi i Muzyki latem tego roku Mariusz Malinowski. Urządzenia nowej serii wpisują się w klasyczne wzornictwo szwajcarskiej firmy. Design łączy skromność z rozpoznawalnością. Na panelu frontowym znajdują się: pokrętło regulacji głośności, wyświetlacz oraz trzy przyciski. Służą one do włączania, szybkiego wyciszania oraz do włączenia menu, które oferuje dodatkowe opcje. Tylny panel pokazuje spory potencjał możliwych konfiguracji tego przedwzmacniacza. Został on przystosowany do instalacji dodatkowych modułów przedwzmacniacza gramofonowego oraz przetwornika cyfrowo-analogowego.

 

 

Brzmienie Soulution okazało się łatwe do szybkiego rozszyfrowania, ale wcale nie łatwe do prawdziwego rozsmakowania. Cechy, które zdefiniowałem na samym początku, zaczęły mi się naprawdę podobać dopiero z czasem. To, co zrazu wydawało się elementem po prostu dopracowanym, w kolejnych dniach coraz bardziej wciągało. Pierwsze wrażenie zdążyłem zasygnalizować. Wypada jednak przyjrzeć się temu bliżej. Na ogólnie rozumianą dokładność i kontrolę składa się bowiem kilka elementów. Szczególną rolę odgrywa wyraźnie akcentowana stopa rytmiczna. Talerze, bębny, gitara basowa – tej linii Soulution nie spycha gdzieś do drugiego rzędu. Stanowi ona coś w rodzaju solidnego rusztowania, utrzymującego
całe brzmienie. 

 

 

* * *

Polecamy Państwu lekturę całej recenzji
oraz inne materiały na stronie internetowej magazynu

HiFi i Muzyka